Mariusz Szczygieł, „Zrób sobie raj”

large_szczygiel_raj Wydawnictwo Czarne, Wołowiec
Liczba stron: 292
Źródło: odkupione

Drugie podejście do twórczości Szczygła przyniosło mi szereg tematów do przemyśleń. O co tak naprawdę chodzi z Czechami jako rajem na Ziemi?

Przeczytałam po raz pierwszy Zrób sobie raj na początku studiów, w trakcie praktyk w bibliotece miejskiej. Kompletnie zielona w tematyce czeskiej i okołoczeskiej, nie bardzo nawet wiedziałam, co właściwie trzymam w rękach. Wspomnienia z tej pierwszej czechofilskiej lektury mam bardzo zamazane i mgliste, jedyne, co pamiętam, to rozdział o Davidzie Černým i to, jak potem sama odkrywałam jego rzeźby podczas wyjazdu do Pragi rok później.

Teraz przyszedł czas na drugie czytanie. Zmieniłam się przez te cztery lata, byłam w Czechach iks razy, uzbierał mi się mały bagaż doświadczeń związany z tym krajem. Dalej twierdzę, że jestem umiarkowanym czechofilem, przy czym moje zainteresowanie skupia się bardziej nie tyle na zachwycie Czechami, co dostrzeganiu różnic między nimi a moim rodzinnym krajem. Dzisiaj podchodzę do książki owianej kontrowersjami, oskarżanej o przekłamywanie rzeczywistości, brak obiektywizmu i wszystko, co najgorsze (studiowało się pięć raz na slawistyce, miało się okazję posłuchać rozmaitych rzeczy) z ciekawością, ale także z lekkimi wątpliwościami.

Z czechofilami jako takimi, moi drodzy, sprawa jest prosta: dzielą się na zakochanych w Czechach i na tych bardziej rozważnych. Mariusz Szczygieł moim zdaniem zalicza się do tej pierwszej grupy, co zresztą sam podkreśla w swojej książce. Nie sili się na obiektywność, prawdopodobnie zdając sobie sprawę z tego, iż nie jest do niej zdolny (co jestem w stanie zrozumieć). Ma jednak ten problem, że jego czytelnicy często i gęsto bazują jedynie na tym, co Szczygieł napisze lub co jeszcze znajdą na czechofilskich stronach w Internecie.

Zachwyt autora (oraz rzeszy jego fanów) jest moim zdaniem zrozumiały. Ośmielę się stwierdzić, iż widocznie ci wszyscy ludzie poszukują (i w swoim mniemaniu odnajdują) w Czechach to, czego im brakuje w Polsce – przysłowiową pohodę, spokój, nieprzejmowanie się różnymi rzeczami, powolny tryb życia*, oddzielenie państwa od Kościoła i tak dalej, i tak dalej. Tenże zachwyt jest jednak bardzo niebezpieczny, ponieważ  prowadzi do traktowania Czech jako raju na Ziemi, a przecież raj ten w żadnym razie rajem nie jest. To po prostu oddzielne państwo, mające swoje zalety, ale także i wady. Widzieliście kiedy w artykułach aspirujących do bycia czechofilskimi (bez wytykania palcami, bo nie o to przecież chodzi) jakiekolwiek wzmianki dotyczące korupcji, która jest olbrzymim problemem u naszych sąsiadów? Więcej dowiaduję się o tym z czeskich portali informacyjnych, niż z polskich ochów i achów. W Zrób sobie raj brakuje troszkę tej nuty goryczy, którą słyszę w opowieściach znajomych, oszukanych, okradzionych, słyszących nieciekawe komentarze dotyczące ich pochodzenia. Owszem, może i Czechy są rajem, ale do momentu, kiedy słyszy się opinie niektórych o Polakach** bądź opowieści z podróży.

Tak sobie rozmyślam o Zrób sobie raj, dzielę kłębiące się w mojej głowie myśli na pozytywne i negatywne. Może jako Polka nie umiem podejść do tej książki z całkowitym optymizmem, spojrzeć na jej lepsze strony. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że chodzi tutaj właśnie o rozczarowanie Polską, naszą kulturą, literaturą, historią (że filmem, to rozumiem doskonale). Wiecie, trafiłam na slawistykę przypadkiem, dopiero po dwóch latach coś zaskoczyło w mojej głowie i zakochałam się w Republice Czeskiej, nie potrafię jednak przestać myśleć o tym, że Zrób sobie raj to takie Patrzcie, jakie Czechy są fantastyczne, my, Polacy, nie mamy tak fajnie, Czechy to raj, nic, tylko tam zamieszkać. Owszem, dobrze się czuję w Czechach, lubię tam przebywać, jeździć, poznawać ten kraj, czego dowodem są moje wpisy podróżnicze. Ale Polska także ma rozmaite rzeczy do zaoferowania, tylko trzeba się postarać i zaplanować sobie podróż…

Żeby nie było, że tylko narzekam: po tych kilku latach odnalazłam w książce Szczygła kilka tekstów, które mnie szczerze zachwyciły. Przede wszystkim ten o Egonie Bondym – ta forma!!! Sposób opowiadania jego biografii!!! Chapeau bas, panie Mariuszu, naprawdę, jestem pod wrażeniem. Poza tym naprawdę ciekawym fragmentem jest ten traktujący o religii i śmierci w Czechach (książka Roberta Kulmińskiego dalej czeka na moją uwagę, to dobry moment, by po nią sięgnąć).

Zrób sobie raj to jednocześnie dobra i niedobra książka. Dobra, bo stanowi przystępny przegląd ciekawych postaci, zjawisk związanych z historią, literaturą i kulturą Czech, porusza także ważną problematykę polityki, mniejszości narodowych i etnicznych… To moim zdaniem dobry fundament pod własne poszukiwania, badania, takie wprowadzenie, wiecie.  Niedobra (absolutnie nie napiszę, że zła), bo jest bez krytyki: odnalazłam tu tylko zachwyt i przyjmowanie wszystkiego, co czeskie, z zachwytem. To szukanie raju, ale trochę na siłę.

Cytując Nohavicę: Mohlo to být horší, nebylo to špatné. (Mogło to być gorsze, nie było zaś złe).

Myśl końcowa: wiecie, dlaczego można ewentualnie uznać Czechy za raj? Opowiem Wam swoje wspomnienie, które pieszczę w pamięci i do którego często wracam.

Rajem może być miejsce, gdzie dwie dziewczyny po kilku piwach wracają do akademika po północy i nie dzieje się im krzywda po drodze.

True story.

PS Polecam w ramach poszerzania horyzontów i ujrzenia polskiego punktu widzenia moje niedawne odkrycie, czyli blog Żyć i przeżyć w Republice Czeskiej.

* swoją drogą przypominający mi to, co się działo w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. Zamykanie sklepów o piątej czy szóstej, wyludnione ulice – wypisz wymaluj Wołomin w czasach mojego dzieciństwa.

** to, że Polacy często zasługują na takie a nie inne opinie, to oddzielna kwestia, o której kiedyś napiszę kilka słów, jak tylko uzbieram materiały.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura o Czechach, wątek czeski, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Mariusz Szczygieł, „Zrób sobie raj”

  1. Dżej pisze:

    Rajem w takim razie jest też moje rodzinne miasto 😉 częste powroty po północy z jednego końca miasta na drugi (piechotą). Jeszcze żyję i mam się dobrze 😉

  2. Lolanta pisze:

    A znasz jakąś obiektywną książkę o Czechach, którą możesz polecić?

  3. Pingback: Tydzień Blogowy #18 | Wielki Buk

  4. naia pisze:

    A mnie się wydaje, że akurat w „Zrób sobie raj” jest ta nutka krytyki. Oczywiście tak w stylu Szczygła, trochę na wesoło, ale tutaj Czesi już nie są tylko mili przyjaźni i cacy, ale głupio uciekają przed myślą o śmierci, bagatelizują sprawy ważne, nie dbają o prochy zmarłych, patrzą z góry na ludzi wierzących. Więc już nie są tacy idealni.

    Ale ogólnie co do jego książek masz rację, choć ja do tych wniosków doszłam dopiero po „Lásce nebeskiej”, którą czytałam mając już za sobą pierwsze wycieczki do Czech. Każdy zarażony czechofilią powinien sobie zaaplikować trochę własnych czeskich doświadczeń, nawet nie po to żeby, że tak powiem, się wyleczyć, ale żeby ta „miłość” była bardziej świadoma. Bo ja dalej Czechy kocham i uważam że nie ma na świecie kraju o wspanialszej kulturze, tylko już bez złudzeń.

  5. Kłaniam się. Najwspanialsze w pisaniu (przynajmniej dla mnie) jest to, że każdy odbiera to, co piszę osobiście i indywidualnie. O pierwszym rozdziale „Gottlandu” na temat imperium Batów słyszałem od czytelników, że tę rodzinę gloryfikuje, właściwie napisałem jej laurkę, zaś od innych, że ją demitologizuje i demistyfikuje; w każdym razie, że to bardzo krytyczny tekst. Po „Zrób sobie raj” to samo. Na przykład mój znajomy pisarz przysłał mi długiego maila, że przedstawiłem naród bez zasad, naród bez kręgosłupa, a już rozdział „Tu nikt nie lubi cierpieć” pokazuje Czechów jako psychicznych faszystów.
    Wszystko zależy od tego z jakim bagażem podchodzimy do lektury.
    Ja się cieszę z każdej opinii.
    Co do krytyki w moim wykonaniu: nigdy nikogo nie krytykuję wprost (jako autor), zawsze ta krytyka jest zawoalowana. Krytykowanie wprost niech będzie zarezerwowane dla publicystów, komentatorów i polityków. Moje książki nie są dziennikarskie. Są subiektywnymi opowieściami. Gdyby były inne „Raj” nie sprzedałby się tylu dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Wydaje mi się, że w twórczości należy stawiać wyłącznie na subiektywizm. Przecież od malarza, który maluje Pragę nie żądamy super realistycznego obrazu miasta.
    Zaś co do krupcji, to w „Lasce nebeskiej” o niej piszę – m.in. – o tym, że Polska wyprzedza Czechy w korupcji.
    Obiektywność w reportażu. Muszę powiedzieć szczerze: ma Pani rację – nie silę się na nią. Ale powiem więcej: nie ma Pani racji – nie jestem do niej zdolny. A teraz powiem jeszcze wiecej: ŻADEN REPORTER NIE JEST DO NIEJ ZDOLNY, Nie istnieją obiektywne reportaże. Cały ich urok w subiekrywizmie i w INDYWIDUALNYM SPOJRZENIU. Za chwilę wychodzi trzeci tom antologii „100/XX” – będzie w nim 50 reportaży XX wieku, zapewniam: żaden nie ma nic wspólnego z obiektywizmem.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za ponowne przeczytanie książki. I pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie. Także Pani koleżanki i kolegów bohemistów.
    Szczygieł

    • czechozydek pisze:

      Od siebie mogę dodać tyle, że jutro wychodzę za mąż i mam obiecaną od przyjaciółki w prezencie „Laskę nebeską”, także przeczytam i będę dalej rozmyślać o subiektywności reportaży 😉
      Bardzo Panu dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam,
      Nowacka (od jutra Prószyńska)

      • Jezus, ale po co zmieniać nazwisko? Czy Nowacka tak bardzo musi przynależeć? Nie może być dalej Nowacką? Nic nie mam do Prószyńskiego, piękne nazwisko, tylko po co być własnością nazwiskową? Przepraszam, nie moja sprawa. Na nowej drodze życia – NAJLEPSZEGO!!!!! Bardzo lubię, jak ludzie się kochają i biorą śluby, a jeśli w tym ma udział laska nebeska… Bomba! Pozdrowienia dla Pani i dla Męża. Trzymam kciuki!

      • czechozydek pisze:

        Bo maam taką zachciewajkę, powiem szczerze 🙂 A na poważnie to nie chcę zostawiać sobie panieńskiego nazwiska, powodów jest kilka. W imieniu swoim i Jakuba pięknie dziękuję za życzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s