Blogogody – o co chodzi? Perspektywa Panny Młodej

Drodzy. Różnie ostatnio bywa z moją obecnością tutaj. Jednym z wielu powodów, dla których ostatnio jest jakoś mniej wpisów, jest już nie magisterka, a… ślub.

Trzeciego października tego roku wychodzę za mąż.

O czym wie rodzina, przyjaciele, znajomi oraz obecnie chyba z pół Internetu.

Nie byłabym sobą, gdybym nie opisała pokrótce, jak wszystko wygląda z mojej strony. Pomysł na ślub, organizacja… A także to, co rozpętało się kilka dni temu.

Skąd Blogogody i dlaczego podjęliśmy taką, a nie inną decyzję na zrobienie własnego ślubu?

11892046_1067579156585912_175345475282594300_n

Nigdy nie chcieliśmy mieć ślubu kościelnego. Uważamy, że taka forma ceremonii zawarcia związku małżeńskiego nie jest czymś dla nas. Nie jesteśmy katolikami, trudno nas przypisać do innych denominacji… Poza tym zakochałam się w warszawskim Pałacu Ślubów na Starym Mieście ^^’ I żadna siła nie była mi w stanie wybić tego miejsca z głowy. Jak już brać ślub, to tylko tam! W ten oto magiczny sposób doszliśmy do punktu numer jeden – gdzie powiemy sobie „Tak*”.

Planowanie zaślubin zaczęliśmy rok temu od… podróży poślubnej. Były dwie opcje: Izrael oraz Szkocja. Zgadnijcie, co było czyim marzeniem i na co się Kuba natychmiast nie zgodził. 😉 Po dłuższych kłótniach dyskusjach na ten temat doszliśmy do wniosku, że moja ziemia obiecana może troszkę poczekać. Szkocja jest jednym z kilku miejsc, gdzie Kuba strasznie chciałby pojechać – wiecie, widoczki, klimat, whisky 😉

Także miejsce ślubu znaliśmy, mi udało się znaleźć synagogę w Glasgow w Internecie, więc nie czułam się poszkodowana… Co z resztą? Czy robimy wesele, obiad dla rodziny czy zapraszamy jedynie świadków? Na tę ostatnią opcję nie mieliśmy ochoty, pozostałe rozważaliśmy dość długo…

Aż któregoś dnia wpadliśmy na pierwszy pomysł z gatunku ciutkę szalonych. A gdyby zrobić wszystko po swojemu? W sposób nietypowy, który da i nam, i gościom sporo radochy i dobrą zabawę? A gdyby tak zorganizować ten ślub po naszemu, w naszych połączonych stylach? Nie każdego dnia bowiem biorą ślub Czechożydek i Pijaru Koksu!

I tak od pierwszego nietypowego pomysłu przeszliśmy do drugiego, trzeciego… Aż powstały Blogogody. Ośmielę się stwierdzić, iż jest to pierwszy blogerski ślub… na taką skalę.

11954594_980710948655893_8556097193787608387_n

A teraz garść uwag stanowiących odpowiedzi na licznie zadawane pytania:

  • Czy będzie streaming ze ślubu/obiadu dla rodziny/imprezy dla znajomych/nocy poślubnej?

Nie. Rozczarowanych głaszczę po główce pocieszająco. Tym, co liczyli na ostatnią opcję, polecam Pornhub. 😉

  • Czy będziemy mieli wszystko za darmo?

Nie. W ogóle bardzo podobało mi się to, że różne osoby mówiły o naszym ślubie, iż jest sponsorowany. Taaaak, mają rację. Sama sobie zasponsorowałam np. sukienkę, buty, niebieski labret do wargi, zaproszenia, obrączki, sama sobie zasponsoruję fryzjerkę, makijażystkę, dodatki do włosów, samochód, nocleg w Glasgow… Wymieniać dalej? 😉

  • Czy siedzieliśmy i czekaliśmy, aż sponsorzy sami do nas się odezwą?

Nie. Więcej szczegółów ukaże się niedługo na landing page’u, bo teraz niewiele mogę Wam powiedzieć.

  •  Ile pracy pochłaniają przygotowania?

Sporo. Brałam udział w organizacji jednego ślubu, regularnie podpytuję też znajomych, jak to wyglądało u nich i mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że mamy naprawdę dużo rzeczy na głowie. Nie odpadło nam bowiem rozwożenie zaproszeń (które, btw., powstały na nasze zamówienie, a realizacja trwała trochę czasu), bieganie za elementami strojów, ustalanie listy gości, rozmowy z bliskimi i znajomymi, sprawy urzędowe… Blogogody to wieeeelka frajda, ale też ciągły brak wolnego czasu.

  • Dlaczego piszemy o tym dopiero teraz?

Ponieważ wiele spraw zmieniało się wraz z upływem czasu. Zmiany, zmiany, ustalanie szczegółów, wywracanie niektórych rzeczy do góry nogami itd… Było wesoło. Jest. I będzie! 😉

Będę Wam opowiadać w miarę na bieżąco o przygotowaniach. Polecam także śledzić landing page’a, ponieważ tam pojawi się najwięcej szczegółów!

W razie pytań piszcie komentarze, maile, prywatne wiadomości – postaram się odpowiadać na wszystko na bieżąco.

A tym, co w mniej lub bardziej kulturalny sposób pytają o rychły rozwód pozwolę sobie przedstawić tę oto fotografię.

Zrobioną kilka godzin po oświadczynach. A sytuacja ta miała miejsce dwa lata temu. 😉 Także raczej się szybko nie rozwiedziemy.

1186_550099971700537_1617758322_n

*Chyba wszyscy wiemy, że formułki wypowiadane w urzędzie stanu cywilnego są troszkę inne niż to, co w kościele, ale pozwólcie, że będę używać tego sakramentalnego „Tak”. Bo brzmi ładnie. 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Blogogody, czechożydek i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Blogogody – o co chodzi? Perspektywa Panny Młodej

  1. Lolanta pisze:

    Czytałam sobie wczoraj, czy przedwczoraj to co się rozpętało w sieci i wiesz co, za rok czy dwa będziecie się śmiać z całego tego zamieszania – to na pewno będzie niezapomniany dzień, a dla „życzliwych” pewnie ze dwa miesiące (1 przed ślubem i 1 po :D).
    A może już się śmiejecie? Ja Wam życzę wszystkiego najlepszego. To Wasza sprawa, jak ma to wyglądać, a że komuś się nie podoba… trudno, jego problem.
    Ale czytałam też pozytywny artykuł, więc się wyrównuje 😉 O ten, ale pewnie i taj już znasz: http://blog.iwisher.pl/2015/09/czy-w-publicznym-celebrowaniu-swojego-szczescia-jest-cos-zlego/

  2. Anonim pisze:

    Ponieważ wyjeżdżam w połowie września i nie chcę zaglądać do Internetu, to oficjalnie składam Wam życzenia wszystkiego dobrego na nowej drodze życia (jakoś to nie brzmi dobrze w moich uszach) i wyśmienitej zabawy w Szkocji. Jeśli będziecie przejazdem w Londynie, to ze swej strony dorzucam prezent ślubny w postaci transportu gratis z lotniska do… gdzie tam Wam trzeba będzie dotrzeć w Londynie. Lotnisko dowolne oczywista. Pozdrawiam

  3. Darek pisze:

    Ponieważ wyjeżdżam w połowie września i nie chcę zaglądać do Internetu, to oficjalnie składam Wam życzenia wszystkiego dobrego na nowej drodze życia (jakoś to nie brzmi dobrze w moich uszach) i wyśmienitej zabawy w Szkocji. Jeśli będziecie przejazdem w Londynie, to ze swej strony dorzucam prezent ślubny w postaci transportu gratis z lotniska do… gdzie tam Wam trzeba będzie dotrzeć w Londynie. Lotnisko dowolne oczywista. Pozdrawiam

    • czechozydek pisze:

      W imieniu swoim i narzeczonego pięknie dziękuję za życzenia 🙂
      Niestety nie będziemy w Londynie, planujemy rozbijanie się po całej Szkocji. Stolicę zostawimy sobie na inny wyjazd.

      • Anonim pisze:

        Życzę wszystkiego najlepszego, a jeśli kiedyś zbłądzicie w te strony, to moja oferta będzie aktualna tak długo jak długo tu tkwić będę, pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s