Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, „Bohater z cienia. Kazik Ratajzer”

bohater-z-cienia-kazik-ratajzer-b-iext7087844 Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2012
Liczba stron: 254
Źródło: wyprzedaż w Carrefourze

Opowieść o Ratajzerze skłania do przemyśleń. Czy w dzisiejszych czasach znalazłby się ktoś pokroju tego żydowskiego powstańca?

Był zwykłym chłopakiem z Czerniakowa. Takim samym, jak jego koledzy z podwórka – awanturnikiem, niebojącym się innych, znającym honor i przywiązanie do innych. Kochającym swoją ojczyznę.

W wieku siedemnastu lat zostaje członkiem Żydowskiej Organizacji Bojowej, działa w getcie warszawskim. Ani myśli umierać z rąk hitlerowskich oprawców.

Po wojnie walczy w obronie swojej nowej ojczyzny – Izraela.

Słyszałam co nieco o Ratajzerze. Jakiś czas temu jego historia została nagłośniona w mediach z okazji wydania omawianej dzisiaj książki. Szymon Kazik Ratajzer (Symcha Rotem) jest jednym z ostatnich żyjących uczestników powstania w getcie warszawskim, walczył także w powstaniu warszawskim. Udało mu się ocalić towarzyszy broni z upadającego getta. To niewątpliwie człowiek niezwykły. Tym bardziej nie mogłam sobie darować przeczytania jego biografii.

Wyobraźcie sobie mój szok po przeczytaniu wstępu. Znajduje się w nim historia opowiadająca moment, kiedy to nastoletni Kazik przemierza płonące getto i słyszy nagle płacz niemowlęcia. Dostrzega dziecko na stercie trupów, ale szybko odchodzi. Po kilku chwilach nie słyszy już płaczu…

Śmiem twierdzić, że zdążyłam się już trochę uodpornić wskutek tak dużej styczności z tematyką Holokaustu. Czasem jednak rzeczywistość przypomina mi w brutalny sposób, że wcale tak nie jest. Po przeczytaniu tych dwóch stron musiałam odłożyć książkę, odetchnąć i dopiero potem byłam w stanie zabrać się za lekturę.

Z początku kłóciły mi się dwa obrazy Ratajzera – ten znany z mediów oraz człowieka zostawiającego małe dziecko na pewną śmierć. Dysonans trwał właściwie chwilę, po czym uzmysłowiłam sobie bardzo ważną rzecz. Uratowanie tak małego dziecka oznaczałoby śmierć zarówno dla samego Ratajzera, jak i też jego towarzyszy. Przez głowę przeleciały mi wszystkie opisy z podobnych dzieł, gdzie matki dusiły swoje maleńkie dzieci, by te nie zdradziły płaczem położenia często sporych grup ukrywających się Żydów. Niemowlęta nie kontrolują się, nie są w stanie powstrzymać płaczu…

Nie wiem czemu, czy taki był zamysł autorów, czy sama to sobie jakoś ułożyłam w głowie. Dotarło do mnie, że bycie bohaterem często nie oznacza jednego heroicznego wyczynu. To także podejmowanie szeregu decyzji, czego przykładem jest właśnie Ratajzer. On i wielu innych młodych Żydów zmierzyło się ze swoim tragicznym położeniem wiele razy, często stając przed sytuacjami bez wyjścia.

Biografię (poza trudnym początkiem) czyta się dobrze. W sensie, że autorzy przyłożyli się swojej pracy. Opowieść o Ratajzerze urozmaicona jest np. fragmentami dialogu prowadzonego z Markiem Edelmanem. Tym, co raz na jakiś czas zwracało moją uwagę, były wzmianki o ludziach otaczających Kazika – rodzinie, przyjaciołach, towarzyszach broni, współpracownikach. Tutaj każdemu poświęcone jest chociaż jedno zdanie, maleńka wzmianka. Zupełnie jakby autorzy zdawali sobie sprawę z tego, że człowiek tworzy nie tylko on sam, ale też ci, którzy żyją tuż obok niego.

Kazik Ratajzer jest polskim patriotą. Mimo, iż od wielu, wielu lat mieszka w Izraelu, założył tam rodzinę, cały czas pamięta o kraju, w którym się urodził. Cieszę się, że dożył czasów, kiedy to jego bohaterstwo zostało dostrzeżone, a on sam odznaczony m.in. Orderem Odrodzenia Polski. Jego biografię mogę polecić jako dodatkowe studium zagadnienia powstania w getcie warszawskim.

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura historyczna (o Żydach, diasporze, Izraelu), literatura o Holokauście, literatura polska o Żydach, literatura wspomnieniowa (żydowska), wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, „Bohater z cienia. Kazik Ratajzer”

  1. Trzeba będzie przeczytać, lubię styl autorów, więc wiem mniej więcej czego się spodziewać. Niech ja tylko znajdę wolną chwilę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s