I w Stutthofie nie śpiewają ptaki… (26.09.2015)

Przez ostatni weekend września działo się sporo – miała miejsce największa chyba impreza blogerska w Polsce, czyli Blog Forum Gdańsk. Kuba, jak to Kuba, został jednym z uczestników, ja natomiast z racji niedostania się musiałam sobie jakoś zorganizować czas, kiedy Prószyński będzie bawił w Gdańsku.

Mój świeżo upieczony ślubny zaproponował mi po jakimś czasie, bym pojechała razem z nim. Pomyślała sobie: No dobrze, ale co ja tam będę robić? Trójmiasto zwiedziłam wzdłuż i wszerz, nic owego tam właściwie na mnie nie czekało, poza sopockim cmentarzem żydowskim, synagogą we Wrzeszczu oraz…

I wtedy doznałam olśnienia. Muzeum Stutthof! Tam mnie jeszcze nie było! Jakub zdążył się kilka razy załamać, próbował mnie odwieść od tego pomysłu, ale nie dałam się. Kiedy On w sobotę rano słuchał prelekcji na BFG, ja byłam w drodze do Sztutowa.

KL Stutthof zyskał miano obozu koncentracyjnego w 1942 roku, chociaż tak naprawdę został on założony już na początku drugiej wojny światowej. Celem nazistów było rozwiązanie zarówno kwestii żydowskiej, jak i polskiej, z upływem czasu do obozu trafiali także ludzie z krajów skandynawskich, a także z Litwy i Łotwy. Generalnie władzom obozu chodziło o wyeliminowanie Żydów jako podludzi (wiadomo przecież, że osoby żydowskiego pochodzenia mogły skazić rasę aryjską) oraz o likwidację wszelkich przejawów polskości, czyli o szeroką pojętą eliminację jednostek niepożądanych.

Liczbę ofiar szacuje się na 63-65 tysięcy osób, w tym ok. 28 tysięcy Żydów.

Muzeum KL Stutthof, pomnik pamięci. #stutthof #sztutowo #czechożydek #cathrynekpodróżuje #secondworldwar

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Dojazd do muzeum jest banalnie prosty, o ile ktoś się orientuje troszkę w funkcjonowaniu gdańskiego dworca autobusowego. Otóż należy wsiąść w autobus numer 870, kierunek Krynica Morska. Można wysiąść bezpośrednio pod muzeum lub pojechać przystanek dalej do Sztutowa, przy czym osobiście polecam tę pierwszą opcję. Jedzie się nieco ponad godzinę. Do samego Sztutowa nie jest daleko, po zwiedzaniu poszłam na poszukiwania jakiejś żarłodajni, ale niestety nic nie znalazłam (po sezonie). Tym, którzy będą mieli w zapasie parę godzin, polecam przejście się na plażę: w sezonie letnim Sztutowo jest otwarte na letników, organizowane są tam kolonie dla dzieci*, ogólnie pełen chillout.

Organizacja muzeum… Jestem zachwycona. O ile można moje odczucia ubrać w tego typu słowa. Chociaż do wejścia musiałam iść na czuja (wysiadłam z autobusu, z jednej strony mając pole, z drugiej monument z napisem Stutthof, nie bardzo wiedziałam, jak mam ominąć ten monument i gdzie mam iść, ale koniec końców dotarłam), to potem radziłam sobie świetnie podczas zwiedzania. Strzałki wskazujące kierunek zwiedzania były czytelne i widoczne, chociaż sama momentami miałam problemy z ich dostrzeżeniem (przeziębienie nie pomaga w myśleniu).

Do wystaw nie mam zastrzeżeń… No dobrze, poza jednym. Płachty, na których umieszczony został tekst wystawy o Żydach w KL Stutthof, były czarne. I miały czerwone napisy. Wyobraźcie sobie, jak bardzo musiałam się gimnastykować, by móc zapoznać się z treścią tekstu w momentach, kiedy świeciło słońce…

Pomnik warto obejrzeć z kilku stron. #stutthof #cathrynekpodróżuje #sztutowo #secondworldwar

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Nie będę Wam opowiadać, co znajduje się w tym muzeum. Zdjęcia mówią same za sobie. Pozwólcie zatem, że podzielę się z Wami swoimi odczuciami na temat tego miejsca.

Byłam w trzech byłych obozach: Auschwitz, Birkenau oraz Terezinie (w Małej Twierdzy). Przeczytałam ponad sto, jak nie dwieście książek, artykułów czy komiksów o Holokauście. Nie liczę już nawet pomników upamiętniających Zagładę, miejsc pamięci i innych tego typu spraw. Rzadko kiedy zdarza się sytuacja, że coś mnie poruszy do głębi. Tak, że mam ochotę zareagować jak normalny człowiek, wyjść, wykrzyczeć to, co zobaczyłam/usłyszałam. Od kilku lat twierdzę, iż nabawiłam się znieczulicy.

Dopiero po wejściu do krematorium w Stutthofie dotarło do mnie, jak bardzo się myliłam. Musiałam zobaczyć te wszystkie piece, wiszące flagi, urny, tablice pamiątkowe. Poczuć zapach, z którym miałam do czynienia po raz pierwszy w Auschwitz.

Nie płakałam. Nie umiem już płakać w takich miejscach. Ale to, co przeżyłam, trząchnęło mną tak, że myślałam o tym wszystkim przez resztę wyjazdu.

Jedźcie, jeżeli będziecie mieli okazję. Warto. Tylko nie zdziwcie się, jak nie usłyszycie śpiewu ptaków**.

Grzybki. Podobno na Pomorzu dużo padało… #stutthof #cathrynekpodróżuje #sztutowo #secondworldwar #czechożydek

A post shared by Dorota Prószyńska (@czechozydek) on

Rys historyczny zaczerpnęłam z oficjalnej strony internetowej Muzeum Stutthof w Sztutowie. Zdjęcia publikuję za zgodą Muzeum.

*Wiem, bo w parafii niedaleko mojego rodzinnego domu wiele razy widziałam ogłoszenia w stylu: „Kolonie dla dzieci w Sztutowie”. Jakkolwiek to dziwnie nie brzmi.

**Pamiętam, jak moja rodzona siostra (człowiek kompletnie inny, niż ja) wróciła z mężem z wycieczki do Oświęcimia. Usiadła w kuchni w domu naszych rodziców, popatrzyła na mnie i powiedziała: Dorota, to prawda, co ludzie mówią. Tam nie śpiewają ptaki…

Zobacz także:

Oświęcim, piąta rano

Terezin stan umysłu

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże małe i duże, pozostałe i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „I w Stutthofie nie śpiewają ptaki… (26.09.2015)

  1. Akurat Sztutowa nie znam, ale dolnośląska Rogoźnica, wówczas Gross Rosen, robi na mnie straszne wrażenie za każdym razem. Być może to fakt, że pierwszy raz byłem tam na szkolnej wycieczce w wieku 9 lub 10 lat, ale do dziś jestem przerażony. Przy najbliższej okazji odwiedzę na pewno i Sztutowo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s