Zuzanna Ginczanka – zapomniana poetka?

Na wystawę o Ginczance wybrałam się dwukrotnie. Za pierwszym razem zdziwiona szarpałam klamkę, zastanawiając się, dlaczego Muzeum Literatury jest zamknięte. Nie wpadłam na pomysł, by przeczytać adnotację zamieszczoną przy godzinach otwarcia – w ostatnią niedzielę miesiąca muzeum nieczynne. Zaskoczona własnym zagapieniem, ruszyłam w kierunku Żydowskiego Instytutu Historycznego (bo dawno mnie tam nie było), obiecując sobie, że przy pierwszej możliwej okazji powrócę na Rynek Starego Miasta. Nie mogłam sobie odpuścić wystawy o Zuzannie Ginczance, polskiej poetce żydowskiego pochodzenia.

Stanęłam ponownie pod drzwiami Muzeum Literatury dwa tygodnie później, ciesząc się w duchu na widok zapalonego w środku światła. Tym razem nic nie przeoczyłam, było otwarte.

IMG_20151129_132940

O wystawie dowiedziałam się z tego artykułu. Sama rzadko kiedy ostatnimi czasy bywam na Starym Mieście (gdzie się podziały czasy studiów), także dobrze, że istnieje Internet, prawda? Nie mogłam się na to nie wybrać, zwłaszcza, że mieszkam dość blisko muzeum i lenistwo nie byłoby tutaj żadnym wytłumaczeniem.

Spotkanie, Miłość niespełniona
Ach, byłam pewnie zamyślona
albo po prostu roztrzepana,
że tak ni z tego, ni z owego
nagle natknęłam się na pana —
albo po prostu roztargniony,
Ach, był pan pewnie zamyślony
że nagle zechciał mnie wyminąć
z nieprzepisowej, lewej strony —
Ach, jakby tu rozstrzygnąć sprawę,
nikogo wcale mniej nie winiąc,
kto z nas był bardziej temu winien,
żeśmy nie mogli się wyminąć.
(„Na zdarzenie z życia prywatnego”, fragment)

Wystawa zaskoczyła mnie wielokrotnie. Pierwszym zaskoczeniem było odkrycie, iż część ekspozycji stanowią dzieła współczesnych autorów, nawiązujące zarówno do Ginczanki, jak i jej twórczości (vide zdjęcie poniżej).

IMG_20151213_131905

Twórcy wystawy postawili na dwie rzeczy – przedstawienie życia i dzieł Ginczanki (czyli taki standard, powiedziałabym) oraz dzisiejszy odbiór tego ostatniego. Jako osoba znająca już parę utworów tej poetki zdążyłam zauważyć, że często nie nawiązują one do czasów, kiedy powstawały, są wręcz ponadczasowe (jak cytowane wcześniej Zdarzenie z życia prywatnego).

Łagodne krajobrazy, rozlane jak jeziora,
źródła ze snów wywodząc, zalały wszystkie przepaście.
Żegluję po nich. To powrót z flagą zwiniętą na maszcie
po rzeczy, które minęłam albo dostrzegłam nie w porę.
I oto, pomna przestróg, widzę i widzę wokół
rzeczy pełne harmonii, świateł, przepięknych form
i szlachetnego umiaru. Żaden nie zbliża się sztorm,
fala jest płaska jak szkło. I już nie pęknie. To spokój.
(„Powrót”, fragment)

IMG_20151213_131801

Okazuje się, że można połączyć twórczość poetki żyjącej przed kilkudziesięciu laty ze współczesnością. Trzeba tylko chcieć i znaleźć dobry pomysł. To było kolejne zaskoczenie – od teraz każdemu, kto twierdzi, że przeszłość jest przeszłością i nie da się jej połączyć z teraźniejszością będę pokazywać zdjęcia z tej właśnie wystawy.

Ja
mam szesnaście lat —
wyrzeźbiła mi ciało harmonia,
wyrzeźbiła mi rysy duma.
Można miłość zdobyć jak świat
w rozmarzeniach, w dzwonnych zadumach
i w kwitnących wiosną jabłoniach,
gdy za kwiatem opada
kwiat.
(„Przypadek”, fragment)

IMG_20151213_132338

Zaskakujące było także samo pochodzenie poetki – Żydówka wychowana na Kresach, w domu rodzinnym mówiła po rosyjsku, zdecydowała się zostać właśnie polską poetką. Dlaczego? Zachodzę w głowę, co takiego Ginczanka widziała w moim ojczystym języku, czym się zachwyciła?

Sprawy czerwone i ciepłe z frazesów się rodzą jak z matek,
treść bulgocącym krwotokiem wybucha z śpiewnej udręki.
Imię pęcznieje światem,
świat się wydyma zaświatem —
— a ty
słowa ciałem porosłe
wymawiasz —
jak Stwórca —
z lękiem.
(„Treść”, fragment)

IMG_20151213_131927

W trakcie wizyty w muzeum byłam w stanie jedynie przechadzać się od tekstu do tekstu, od eksponatu do eksponatu, od wiersza do wiersza. Brak mi słów na opisanie tego, co zobaczyłam. Niech poezja Ginczanki przemówi za mnie.

Nie wiem, Panie,
co dobre,
co złe —
w osiemnaście wpatrzona lat —
zasłuchana, surowa i baczna
coraz hardziej,
coraz mądrzej,
nie wiem.
(„Pycha”, fragment)

IMG_20151213_134734

Wiersze Zuzanny Ginczanki są od niedawna w wolnej domenie, można je znaleźć na Wolnych Lekturach (kliknij tutaj, a znajdziesz).

Samą wystawę można oglądać za symboliczną opłatą w postaci kilku złotych do dwudziestego dziewiątego lutego. Polecam 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Poezja, pozostałe, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s