Mariusz Surosz, „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów”

SuroszPepiki_okl Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010
Liczba stron: 358
Źródło: prezent ślubny

Rok 2016 rokiem czytania książek, które każdy bohemista znać powinien! Zaczynamy od pozycji najbardziej obowiązkowej.

Agnieszko, Twoje zasługi związane z doprowadzaniem do porządku mojej osoby są nieocenione i chyba nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć Ci się za wszystko, co dla mnie zrobiłaś i co wciąż robisz. Właśnie Tobie dedykuję ten wpis (ale nie tylko dlatego, że Pepiki są prezentem właśnie od Ciebie).

***

Kim lub czym są Pepiki? Oczywiście, Wy (jako moi mądrzy czytelnicy) na pewno wiecie, iż jest to polskie określenie na Czechów. Pochodzenie nie jest zbytnio skomplikowane – słowo Pepa/Pepik jest niczym innym, tylko zdrobnieniem od imienia Josef (Józef). Swego czasu właśnie to imię było niezwykle popularne w Czechach, nic więc dziwnego, że Polacy je szybko podchwycili – wiecie, Pepik brzmi zabawnie, podobnie, jak cały czeski*. Niestety, określenie Pepik na nacechowanie negatywne, lekceważące. Ile razy słyszałam, że ktoś jedzie do Pepiczków, rozmawiał z jakimiś Pepiczkami albo kupił coś u Pepików… Aż mi się nieprzyjemnie robiło – przez lekceważenie narodu lekceważono także mnie i wszystkich moich znajomych bohemistów, no bo w końcu zajmujemy się takim pociesznym, małym kraikiem.

Żeby nie było, nasi południowi sąsiedzi nie pozostali nam dłużni w kwestii nazewnictwa, w ich świadomości funkcjonujemy jako Pšonci. Zapytałam niedawno swojego kolegę pochodzącego z okolic Ostrawy, skąd właściwie wzięło się to określenie? Kolega (ahoj Jirko!) nie wiedział, ale popytał. Wychodzi na to, że wszystkiemu winna jest polska wymowa, wiele tak zwanych szeleszczących słów. Ale, co by nie było za wesoło, spora część pytanych osób (będących mniej więcej w moim wieku) mówiła, że w ich rodzinnych stronach używa się także innego słowa. Kurvy.

Ergo: pięć razy się zastanówcie, nim użyjecie słowa Pepik w Czechach. Bo inaczej możecie się srogo zdziwić.

***

Dzisiaj bierzemy na warsztat dzieło Mariusza Surosza, dziennikarza żyjącego obecnie w Czechach, obserwującego czeską rzeczywistość od środka (nie tak, jak ja, czyli z innego kraju). Mimo identycznego imienia oraz podobnych zainteresowań absolutnie nie należy go mylić z Mariuszem Szczygłem, zaraz Wam wyjaśnię, dlaczego.

Zawartość Pepików to siedemnaście tekstów dotyczących Czech i Czechosłowacji. Podtytuł dotyczy stulecia, które było dramatyczne chyba dla każdego europejskiego narodu (dwudziesty wiek nie oszczędził nikogo). Gdybym miała podsumować omawianą dziś książkę w jednym zdaniu, powiedziałabym, iż jest to fragment dziejów naszych sąsiadów w pigułce. Autor w każdym eseju opowiada o wycinku czeskiej historii przy użyciu biografii jednostki, przy czym nie czyni tego w sposób oczywisty i bezpośredni.

Biografie nie zostały dobrane przypadkowo. Niektórzy zapewne nieźle by się zdziwili, gdyby ujrzeli na liście nazwisk osoby takie jak Milan Rastislav Štefánik (Słowak), Charlotte Masaryková (Amerykanka), czy František Kriegel (Żyd pochodzący z polskich Kresów). Co ci ludzie mają wspólnego z Czechami? Ano tyle, że ich losy nierozerwalnie są związane z losem całego narodu czeskiego. Štefánik był współtwórcą pierwszej republiki czechosłowackiej, Charlotte wyszła za mąż za Tomáša Masaryka, pierwszego prezydenta wspomnianej republiki, zaś Kriegel przeszedł do historii jako polityk Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Po wzięciu pod uwagę tego, kim ci ludzie się stali, nie sposób nie stawiać ich na równi z rodowitymi Czechami – ich pochodzenie ma znaczenie, niemniej jednak jak najbardziej mają prawo stać się częścią omawianej książki.

No dobrze, ale jak Surosz poradził sobie z biografiami Pepików? Nie wszyscy jego bohaterowie mogli się poszczycić życiorysem bez skazy, wprost przeciwnie – obok opozycjonistów i dysydentów pojawiają się w tej publikacji także naziści i komuniści (rzecz moim zdaniem niemożliwa, gdyby ktoś chciał napisać podobną rzecz o Polakach. Zaraz posypałyby się gromy).

Podobnie jak w przypadku Szczygła nie ma tutaj mowy o byciu obiektywnym. Mariusz Surosz podszedł jednak do tematu inaczej: jak najbardziej profesjonalnie, z prawdziwym dziennikarskim zacięciem i ciekawością, ale bez podkreślania swoich osobistych opinii czy zaznaczenia na samym początku, iż jest czechofilem. Podczas czytania wielokrotnie wyobrażałam sobie autora, jak spędza długie godziny na rozmowach z ludźmi, dociekając, wypytując o szczegóły, jak wertuje książki i akta w poszukiwaniu kolejnych elementów do swoich układanek, by historie jego bohaterów były opisane jak najlepiej. Całe szczęście, Pepiki nie są pozycją stricte naukową, także autor mógł sobie pozwolić miejscami na język bardziej potoczny, mocne podsumowanie niektórych wątków, czyni to jednak z rozsądkiem, jakby wiedząc, że nadmiar dosadnych słów może całkowicie zmienić wydźwięk tekstu.

Surosz nie ocenia swoich bohaterów – zamiast tego przygląda się ich losom z dystansu, analizuje źródła, stara się pokazać czytelnikowi motywacje każdego z tytułowych Pepików, dlaczego ich życie potoczyło się tak a nie inaczej.  Każda biografia okraszona jest smaczkami, ciekawostkami, ale nie w sposób odciągający uwagę czytelnika od meritum sprawy.

Pepiki to książka, której najbardziej potrzebują właśnie Polacy. Na ponad trzystu stronach Surosz zawarł kilka najważniejszych wydarzeń z historii Czech/Czechosłowacji, opisując je wszystkie w sposób przystępny i wciągający tak, że mi, osobie z wykształceniem bohemistycznym, ciężko było się oderwać. Powiem Wam szczerze, nie spodziewałam się, że będę tak bardzo zaskoczona. Pozytywnie, oczywiście. Pepiki inspirują do własnych poszukiwań.

Cóż, Mariusz Surosz w swojej książce przedstawił inne, bardziej prawdziwe oblicze Czechów. Pepików. Naszych sąsiadów. Zastanawiam się, co by było, gdyby jakiś czeski dziennikarz wpadł na analogiczny pomysł i napisał coś o nas.

I jak bardzo zostałby potem odsądzony od czci i wiary.

PS Nawet się nie domyślacie, jak bardzo podoba mi się kolorystyka okładki. 😉

*żeby nie było, mnie czeski przestał bawić jakieś trzy lata temu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii literatura czeska, literatura o Czechach, wątek czeski, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Mariusz Surosz, „Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów”

  1. Przepraszam, a Mariusz Szczygieł podszedł do swojej pracy nieprofesjonalnie? Nie rozumiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s