Co dorosły znajdzie w Kazimierzu Dolnym (26-28.05.2016)

Od czasu powrotu z Brna nie mogłam usiedzieć w miejscu. Marzyłam o tym, by znowu spakować torbę podróżną i zostawić Warszawę chociaż na dwa dni. Powstrzymywała mnie przede wszystkim chęć zaoszczędzenia dni urlopowych, poza tym mam przed sobą tygodniowy wyjazd do Pragi z Kubą, wypadałoby posiedzieć chociaż przez chwilę w domu… W dodatku nie przychodził mi do głowy żaden konstruktywny pomysł na spędzenie kilku dni poza stolicą.

Okazja nadarzyła się sama. Nagle na nieco ponad tydzień przed Bożym Ciałem zorientowałam się, że owo święto wypada w czwartek. Co na upartego daje długi weekend… Niewiele myśląc poinformowałam wszystkich wokół, że rzucam Warszawę; zaraz potem pojawiła się jednak wcześniej wspomniana kwestia – gdzie pojechać?

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności błyskawicznie przypomniałam sobie o tym, że istnieje takie miasteczko jak Kazimierz Dolny, do którego jest dobry dojazd i w którym jest co robić podczas zwykłego, chilloutowego wypadu.

Dziecięciem będąc pojechałam z klasą na wycieczkę do Kazimierza. Pamiętam z niej zamek, basztę oraz rynek pełen straganów, poza tym niestety nic. Wiele, wiele lat później już jako dorosły Czechożydek odkryłam, iż w Kazimierzu nie dość, że znajdują się synagoga i cmentarz żydowski, to jeszcze przed wojną kręcono tam filmy w języku jidysz (m.in. Judeł gra na skrzypcach oraz Dybuka). Zważywszy na to, że Kuba miał doświadczenia podobne do moich, postawiłam Go przed faktem dokonanym, że jedziemy właśnie do Kazimierza i że nie ma dyskusji. 😉

Z transportem nie było żadnych problemów – jechaliśmy tam i z powrotem Halobusem, który ma dość wygodne busiki/autokary (mieliśmy okazję wypróbować i jedno, i drugie); jedyny minus to czas podróży, który wynosi niecałe trzy godziny, co może być dla niektórych trochę męczące*. Nocleg natomiast udało mi się załatwić właściwie rzutem na taśmę na tydzień przed Bożym Ciałem. Tak się kończy organizowanie wycieczki w okresie, kiedy połowa Polski wpada na pomysł wyskoczenia za miasto… Nocowaliśmy w Kamienicy Białej, znajdującej się trzy minuty drogi od rynku. Polecam, dobre miejsce 🙂

W Kazimierzu Dolnym każdy znajdzie coś dla siebie. Najsłynniejsze punkty oblegane przez turystów to ruiny zamku, baszta, Góra Trzech Krzyży (na którą warto wejść ze względu na widok na miasteczko i Wisłę) i, oczywiście, rynek z charakterystyczną studnią. Miłośników zabytków na pewno zainteresuje właśnie rynek z urokliwymi kamieniczkami, tych, co chcą popływać po Wiśle skuszą organizowane regularnie rejsy do Janowca, natomiast amatorzy chodzenia po lasach bezdyskusyjnie będą szczęśliwi podczas spacerów po wąwozach lessowych.

Zobaczcie – tak niewielkie miasteczko, a tyle ciekawych rzeczy można robić. Zwiedzać, spacerować po lesie, pływać statkiem…

…ale zapewne domyślacie się, że nie tylko po to tam pojechałam 😉 #współczujciePrószyńskiemu

Do miejsc związanych ze społecznością żydowską Kazimierza (którego nazwa w jidysz to Kuzmir) zalicza się przede wszystkim synagoga, budynek po mykwie, tzw. jatki (znajdujące się kilka metrów od synagogi) oraz nowy cmentarz żydowski z lapidarium.

Dawna bóżnica położona jest przy ulicy Lubelskiej, obecnie znajdują się w niej galeria, kawiarnia, sklep koszerny (!!!) i pokoje gościnne. Tyle rzeczy w tak niedużym budynku! I to jakich! Nie widziałam jedynie pokoi gościnnych (przy innej okazji tam zajrzę, nie bójcie się), natomiast reszta zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Sklep jest zaopatrzony tak, że aż oczy na wierzch wychodzą! Jest tam dosłownie wszystko – literatura, pamiątki, pocztówki, kosmetyki, wina koszerne, figurki Żydków z pieniążkiem, biżuteria…  Oj, gdybym tam posiedziała dłużej, na pewno bym coś jeszcze znalazła. Powiem Wam szczerze, nie spodziewałam się tak rozmaitego asortymentu w takim miejscu.

W dawnej sali modlitewnej urządzono galerię. W chwili obecnej można tam obejrzeć wystawę poświęconą fotografiom Benedykta Jerzego Dorysa, na których to uwieczniono przedwojenny, żydowski Kazimierz. Coś niesamowitego. Warto zapłacić te kilka złotych za wstęp.

Cmentarz żydowski (jeden z dwóch) znajduje się w lesie jakieś 1,5 kilometra od kazimierskiego rynku. Droga tam jest wbrew pozorom bardzo prosta, lapidarium widać z ulicy, także nikt od nikogo nie wymaga chodzenia gdzieś zarośniętym, dzikim terenie 😉 Obydwa kirkuty w Kazimierzu zostały zdewastowane w czasie wojny, ale tylko jeden z nich został upamiętniony pomnikiem, a nawet dwoma, jeśli weźmie się pod uwagę olbrzymią kamienną tablicę ustawioną przy prowizorycznym parkingu.

Na zdjęciach powyżej macie okazję przyjrzeć się lapidarium z ocalałych macew. Moim zdaniem twórca miał świetny pomysł – z nagrobków zostało utworzone coś w rodzaju ściany płaczu z charakterystycznym pęknięciem, przez które można przejść na teren cmentarza. Ornamenty na macewach są w dobrym stanie, widać poszczególne symbole (swoją drogą byłam nawet świadkiem, jak pewien człowiek tłumaczył swojej córce, co która płaskorzeźba oznacza). Za pomnikiem znajduje się kilkanaście stojących (lub postawionych po wojnie) nagrobków.

Ogólnie miejsce to nie do końca pokrywało się z opisem, którym mnie uraczono w sklepie koszernym – nie jest zarośnięte ani zaśmiecone. Ba, śmiem twierdzić, że jest odwiedzane, wnioskuję to po sporej liczbie pozostawionych na nagrobkach kamyków.

Jako ciekawostkę powiem, że przy jatkach zorganizowany był jarmark staroci i rękodzieła. Na kilku straganach widziałam piękne, nie za duże mosiężne menory… I teraz żałuję, że nie kupiłam jednej. Ale, może kiedyś się jeszcze nadarzy okazja do zakupu.

Lojalnie uprzedzam – Kazimierz Dolny nie należy do najtańszych miejsc. Z jednej strony wcale się nie dziwię, w końcu to miasteczko turystyczne, które musi jakoś na siebie zarobić, by przetrwać zimę. Wszystko byłoby w porządku i dałoby radę nawet przeboleć ceny miejscami wyższe od warszawskich, gdyby nie to, że w wielu miejscach nie można płacić kartą. Nie mówię o muzeach, tylko o restauracjach czy kawiarniach, przez które już od rana przetaczają się tłumy ludzi. W dodatku znalezienie bankomatu za pierwszym razem często graniczy z cudem, jeśli nie zna się okolicy. Można się oburzać, że trzeba być zawsze przygotowanym i mieć przy sobie gotówkę, no ale bez przesady – po zakupieniu pamiątek czasem niewiele tej gotówki zostaje 😉

Innym minusem jest to, że knajpy zamykają się dość wcześnie. Pierwszego dnia pobytu poszliśmy z Jakubem na kolację – niby proste, bezproblemowe wyjście… A gdzie tam. Obeszliśmy chyba z pięć restauracji, wszystkie albo były zamknięte, albo już się zamykały. Na szczęście wpadliśmy na pomysł wypróbowania restauracji U Fryzjera i to był strzał w dziesiątkę. Pyszne jedzenie (w tym tradycyjne żydowskie potrawy typu latkes lub gęsi pipek), długie godziny otwarcia, ceny znośne, można płacić kartą, a w tle leci muzyka żydowska. 🙂 Gorąco polecam, nie zawiedziecie się.

Podsumowując – warto wpaść do Kazimierza Dolnego na weekend w ramach złapania oddechu i odpoczynku od zgiełku stolicy. To naprawdę urokliwe miasteczko, nawet z tłumami turystów.

PS Swoją drogą w żadnym innym miejscu w Polsce nie widziałam na straganach i w sklepach tak wielu pamiątek z Żydami. W Kazimierzu można kupić m.in. figurkę Żydka z pieniążkiem (lub bez), magnesy z drewna, modeliny, metalu, z obrazkiem lub bez, pocztówki, breloczki z grosikiem (coś, czego kiedyś nie można było u nas dostać), obrazki w drewnianych ramkach… W co drugim sklepiku coś było. Brakowało mi tam jedynie otwieraczy do piwa z Żydkiem…

*powiedziała Dorota, wspominając jednocześnie z rozrzewnieniem dwanaście godzin jazdy Polskim Busem na trasie Warszawa-Praga i planując w nieco dalszej przyszłości podróż koleją transsyberyjską, która to podróż ma trwać pięć i pół dnia… 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże małe i duże, wątek żydowski i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s